Słuchawki bezprzewodowe, czyli drugie życie zestawów słuchawkowych Bluetooth
Ten artykuł jest przeznaczony dla tych, którzy zgromadzili w domu dużo elektronicznego i zepsutego śmiecia, ale szkoda go wyrzucić. Wszystko dostałem za darmo i skorzystałem jedynie z tego domowego produktu.

I tak miałem słuchawki Explay i stereofoniczny zestaw słuchawkowy Bluetooth Prolife BT55. Słuchawki jak widać na zdjęciu nie miały przewodu, a głośniki w zestawie słuchawkowym świszczały. Ostatecznie zdecydowałem się zrobić z częściowo działających przedmiot jeden w pełni funkcjonalny, a nawet niezbędny.

Wszystko załatwiamy. Nie potrzeba śrubokręta – zatrzaskuje się. Usuwamy pozostałe przewody ze słuchawek, a także wylutowujemy głośniki i tymczasowo baterię z zestawu słuchawkowego, aby wyciągnąć przewody z obudowy.

W efekcie po rozebraniu i odcięciu zbędnych części obudowy pozostał nam blok przycisków i wypełnienie z zestawu słuchawkowego.

Teraz musimy przymocować blok przycisków do korpusu słuchawek. Okazało się, że jest to bardzo łatwe. Po zdjęciu osłony z nazwą odkryłem, że przestrzeń pod nią prawie pokrywa się średnicą z blokiem przycisków, wystarczy usunąć przegrodę.

Po odkręceniu wypełnienia obrobiłam korpus na wymiar podszewki.

I wypróbowałem to na korpusie słuchawek.

W celu wylutowania gniazda ładowania mini-USB zdecydowałem się na wykonanie małej przejściówki z mini-USB na gniazdo z telefonu komórkowego Nokia. Gniazdo bardzo dobrze pasuje do poprzedniego otworu na przewód.

Wywierciłem też mały otwór na mikrofon.
Po zamontowaniu deski na miejscu i zabezpieczeniu jej oraz części gorącym klejem okazało się, co widzisz.

Przedni widok. Popełniłem tutaj mały błąd. Podczas wiercenia otworu na mikrofon wkładka lekko dotykała korpusu słuchawek, jednak nie było to w ogóle zauważalne.

Gdy klej ostygł, przylutowałem sam głośnik i zamknąłem obudowę.
Przylutowałem akumulator i drugi głośnik.

Po zlutowaniu wszystkiego, obudowa zostaje wskoczona na miejsce, zamontowane są podkładki piankowe, ładujemy w celu sprawdzenia i widzimy, że wszystko działa (wskaźnik świeci się na czerwono)

Ponieważ słuchawki są składane i regulowane za pomocą drutu, zdecydowałem się zostawić je tak, jak są, po prostu zarzucając je na głowę z założonymi słuchawkami. Dodam też, że dźwięk stał się kilkukrotnie lepszy i ponad półtora raza głośniejszy niż na zestawie słuchawkowym. Wszystkie przyciski i mikrofon działają w pełni, co jest bardzo przyjemne.




I tak miałem słuchawki Explay i stereofoniczny zestaw słuchawkowy Bluetooth Prolife BT55. Słuchawki jak widać na zdjęciu nie miały przewodu, a głośniki w zestawie słuchawkowym świszczały. Ostatecznie zdecydowałem się zrobić z częściowo działających przedmiot jeden w pełni funkcjonalny, a nawet niezbędny.

Wszystko załatwiamy. Nie potrzeba śrubokręta – zatrzaskuje się. Usuwamy pozostałe przewody ze słuchawek, a także wylutowujemy głośniki i tymczasowo baterię z zestawu słuchawkowego, aby wyciągnąć przewody z obudowy.

W efekcie po rozebraniu i odcięciu zbędnych części obudowy pozostał nam blok przycisków i wypełnienie z zestawu słuchawkowego.

Teraz musimy przymocować blok przycisków do korpusu słuchawek. Okazało się, że jest to bardzo łatwe. Po zdjęciu osłony z nazwą odkryłem, że przestrzeń pod nią prawie pokrywa się średnicą z blokiem przycisków, wystarczy usunąć przegrodę.

Po odkręceniu wypełnienia obrobiłam korpus na wymiar podszewki.

I wypróbowałem to na korpusie słuchawek.

W celu wylutowania gniazda ładowania mini-USB zdecydowałem się na wykonanie małej przejściówki z mini-USB na gniazdo z telefonu komórkowego Nokia. Gniazdo bardzo dobrze pasuje do poprzedniego otworu na przewód.

Wywierciłem też mały otwór na mikrofon.
Po zamontowaniu deski na miejscu i zabezpieczeniu jej oraz części gorącym klejem okazało się, co widzisz.

Przedni widok. Popełniłem tutaj mały błąd. Podczas wiercenia otworu na mikrofon wkładka lekko dotykała korpusu słuchawek, jednak nie było to w ogóle zauważalne.

Gdy klej ostygł, przylutowałem sam głośnik i zamknąłem obudowę.
Przylutowałem akumulator i drugi głośnik.

Po zlutowaniu wszystkiego, obudowa zostaje wskoczona na miejsce, zamontowane są podkładki piankowe, ładujemy w celu sprawdzenia i widzimy, że wszystko działa (wskaźnik świeci się na czerwono)

Ponieważ słuchawki są składane i regulowane za pomocą drutu, zdecydowałem się zostawić je tak, jak są, po prostu zarzucając je na głowę z założonymi słuchawkami. Dodam też, że dźwięk stał się kilkukrotnie lepszy i ponad półtora raza głośniejszy niż na zestawie słuchawkowym. Wszystkie przyciski i mikrofon działają w pełni, co jest bardzo przyjemne.




Podobne klasy mistrzowskie
Szczególnie interesujące
Komentarze (4)