Lifehack dla ogrodników: Podlewanie z beczki bez pompy
Wszystko nowe jest dobrze zapomniane. Każdy z nas kiedyś stosował tę metodę. Być może w innych celach. Ktoś spuszczał benzynę, ktoś spuszczał wodę z akwarium. A może wino z dużego słoika, żeby nie dostał się osad. Ale z jakiegoś powodu nigdy nie przyszło mi do głowy, aby zastosować tę dobrze znaną zasadę fizyczną w ogrodzie. Naprawmy to. Więc.
Jak podlewać rośliny z beczki bez użycia pompy
Co należy zrobić, aby woda z beczki trafiła do węża ogrodowego, a z niej do grządek bez użycia pompy elektrycznej lub mechanicznej? Opuść jeden koniec węża do cieczy i wytwórz podciśnienie po drugiej stronie węża. Oczywiście nikt nie sugeruje wysysania wody z osadu ustami. Woda w beczce ogrodowej nie jest idealnie czysta, są też zasiedlone różnymi rozwielitkami, hydrami i larwami komarów. Używanie ust do wytworzenia podciśnienia w wężu jest surowo zabronione. W tym celu zostaną wykorzystane dostępne środki. Dokładniej, jedno lekarstwo. Nawet nie środek, ale przedmiot. Odłóżmy na bok intrygi, przedmiot ten to plastikowa butelka o pojemności 1,5 litra.
Szyjkę półtoralitrowej butelki podłącza się do węża w dowolny dogodny sposób. Połączenie musi być szczelne.
W korpusie butelki na dole wycięty jest porządny otwór.
To proste urządzenie zanurza się w beczce z wodą, a ciecz wciągana jest przez ten otwór do butelki. Następnie butelkę podnosi się nieco ponad krawędź beczki ogrodowej. Woda z niego dostaje się do węża i ważne jest, aby mieć czas na ponowne zanurzenie butelki w wodzie, aby do węża nie dostało się powietrze. To wszystko. Woda wypływa z węża dobrym strumieniem.
Ważny warunek. Dolny koniec węża powinien znajdować się poniżej wlotu butelki. Im większa różnica wysokości, tym silniejsze ciśnienie wody.
Zasada znana jest każdemu z lekcji fizyki w szkole średniej. Po prostu zapomnieli. Teraz wszyscy to wspólnie pamiętają.
Życzę dobrych zbiorów!
Obejrzyj wideo
Podobne klasy mistrzowskie





