Woda, ocet i nadtlenek wodoru na rdzę – dzielę się moimi osobistymi doświadczeniami z czyszczeniem suszarki do naczyń
Wakacje „wkradły się niezauważone”. Nadszedł czas, aby zrobić coś, czego po prostu nie robiłeś przez cały rok.
Od dłuższego czasu przyglądam się mojej suszarce do naczyń. Jest metalowy, kupiony w sklepie klasy ekonomicznej. Jakość jest odpowiednia. Ponieważ suszarka ma ciągły kontakt z wilgocią, po pewnym czasie na naszym meblu pojawił się nieprzyjemny czerwony nalot. Próbowałem umyć wodą i myjką, ale co z tego: powłoka tylko się wzmocniła i pojawiła się luźna rdza. Na zdjęciu widać tylko fragment grilla, żebyście mogli bliżej przyjrzeć się jak wyglądała.
Kiedyś przeczytałam w internecie, że w takiej sytuacji bardzo pomocna może okazać się kompozycja wodno-octowa połączona z nadtlenkiem wodoru, w której można całkowicie zanurzyć leczony przedmiot. Ta procedura wymaga co najmniej dwunastu godzin. W naszym domu odstawienie tak potrzebnego przedmiotu na dwanaście godzin to katastrofa. Wytrzymaliśmy więc aż do wakacji, czekając, aż wszyscy wyjdą.
Nie pamiętam dokładnych proporcji przepisu, ale zrobiłem tak: do pięciu litrów wody wlałem półlitrową butelkę octu i półstumililitrową butelkę trzyprocentowego nadtlenku (dokładnie w tym pojemniku jest zapakowany) w aptekach). Roztwór przygotowała w szerokiej misce, w której umieściła swoją zardzewiałą „piękność”. Ponieważ uszkodzeniu uległa jedynie dolna część rusztu, taka ilość płynu była wystarczająca.
Minęło 12 godzin. Po wyjęciu suszarki z umywalki byłem bardzo zdenerwowany: cała rdza nadal tam była. Z frustracji sięgnąłem po gąbkę i płyn do mycia naczyń. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy wszystko bardzo łatwo się zmyło, jedynie na styku gałązek musiałem to trochę przeczyścić starą szczoteczką do zębów. Procedura trwała piętnaście minut (nie więcej). Sami oceńcie jak wspaniale wyszło. Oczywiście, jeśli przyjrzysz się uważnie, zobaczysz rzadkie małe czarne kropki w miejscach, w których wystąpiła luźna korozja. Może warto poszukać innego skutecznego środka.
A tymczasem wygląda na to, że nasz „pomocnik” znalazł drugie życie i posłuży swoim właścicielom jeszcze przez jakiś czas (do kolejnego sprzątania).
Nawiasem mówiąc, to samo rozwiązanie można zastosować kilka razy. Udało mi się w nim umyć półkę wykonaną z tego samego metalu, dno ocynkowanego wiadra i metalowe części miksera.
Mam nadzieję, że moje doświadczenie komuś się przyda.
Od dłuższego czasu przyglądam się mojej suszarce do naczyń. Jest metalowy, kupiony w sklepie klasy ekonomicznej. Jakość jest odpowiednia. Ponieważ suszarka ma ciągły kontakt z wilgocią, po pewnym czasie na naszym meblu pojawił się nieprzyjemny czerwony nalot. Próbowałem umyć wodą i myjką, ale co z tego: powłoka tylko się wzmocniła i pojawiła się luźna rdza. Na zdjęciu widać tylko fragment grilla, żebyście mogli bliżej przyjrzeć się jak wyglądała.
Kiedyś przeczytałam w internecie, że w takiej sytuacji bardzo pomocna może okazać się kompozycja wodno-octowa połączona z nadtlenkiem wodoru, w której można całkowicie zanurzyć leczony przedmiot. Ta procedura wymaga co najmniej dwunastu godzin. W naszym domu odstawienie tak potrzebnego przedmiotu na dwanaście godzin to katastrofa. Wytrzymaliśmy więc aż do wakacji, czekając, aż wszyscy wyjdą.
Czego potrzebowałem
Nie pamiętam dokładnych proporcji przepisu, ale zrobiłem tak: do pięciu litrów wody wlałem półlitrową butelkę octu i półstumililitrową butelkę trzyprocentowego nadtlenku (dokładnie w tym pojemniku jest zapakowany) w aptekach). Roztwór przygotowała w szerokiej misce, w której umieściła swoją zardzewiałą „piękność”. Ponieważ uszkodzeniu uległa jedynie dolna część rusztu, taka ilość płynu była wystarczająca.
Czyszczenie
Minęło 12 godzin. Po wyjęciu suszarki z umywalki byłem bardzo zdenerwowany: cała rdza nadal tam była. Z frustracji sięgnąłem po gąbkę i płyn do mycia naczyń. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy wszystko bardzo łatwo się zmyło, jedynie na styku gałązek musiałem to trochę przeczyścić starą szczoteczką do zębów. Procedura trwała piętnaście minut (nie więcej). Sami oceńcie jak wspaniale wyszło. Oczywiście, jeśli przyjrzysz się uważnie, zobaczysz rzadkie małe czarne kropki w miejscach, w których wystąpiła luźna korozja. Może warto poszukać innego skutecznego środka.
A tymczasem wygląda na to, że nasz „pomocnik” znalazł drugie życie i posłuży swoim właścicielom jeszcze przez jakiś czas (do kolejnego sprzątania).
Nawiasem mówiąc, to samo rozwiązanie można zastosować kilka razy. Udało mi się w nim umyć półkę wykonaną z tego samego metalu, dno ocynkowanego wiadra i metalowe części miksera.
Mam nadzieję, że moje doświadczenie komuś się przyda.
Podobne klasy mistrzowskie
Szczególnie interesujące
Komentarze (0)