Składane pudełko na zdjęcia DIY
Fabrycznie wykonany fotobox bezcieniowy to rzecz niezbędna, ale dość droga. Dla nas, z dala od profesjonalnych fotografów, odpowiednia jest domowa kostka świetlna, którą można wykonać dosłownie ze wszystkiego. Do najtańszych i najprostszych opcji należą grube kartony, plastikowe ramki na zdjęcia, piankowe płyty sufitowe, narożniki PCV i zwykły papier Whatman.
Postanowiłam zrobić sobie lekką kostkę ze zwykłego siatkowego kosza na zabawki, kupionego kiedyś na AliExpress za śmieszną cenę. Z biegiem czasu zapotrzebowanie na taki „pojemnik” zniknęło, a ja po prostu nie zastanawiałam się, do czego jeszcze go wykorzystać, dopóki nie narodził się pomysł zrobienia własnoręcznie fotopudełka. W przypadku wersji składanej taki kosz stanowi idealną podstawę. Praca jest jednak bardziej żmudna, ale produkt okazuje się schludny, lekki i kompaktowy. I praktycznie nie zajmuje miejsca - można go nawet zwinąć za oparcie kanapy lub wsunąć na „dach” szafy!
Całkowity koszt domowej roboty kostki świetlnej nie przekroczył 7 dolarów: kosz kosztował 1,5 dolara, 2 minilampki na spinaczach do bielizny kosztowały 3,0 dolara, a para 15-watowych żarówek LED o mocy początkowej 100 W kosztowała 2,5 dolara.Cóż, stary arkusz perkalu, którego nie masz nic przeciwko wycinaniu, prawdopodobnie można znaleźć w każdej komodzie. Jedyne narzędzia, które się przydadzą, to nić i igła, rozpruwacz do szycia, miękka miarka („centymetr”), duże szpilki i ostre nożyczki krawieckie. A teraz napluj na dłonie i do dzieła!
Starannie demontujemy naszą konstrukcję - po prostu wyrywamy szwy łączące wszystkie 4 boki kosza. Następnie usuwamy siatkę i otrzymujemy ramy z lekkiego metalu. Jak zauważysz, rusztowania te nagle przybierają okrągły kształt po uwolnieniu z tkanki. Niespodzianka oczywiście, ale całkiem do zaakceptowania - będziemy pracować nie z owalami, ale z pierścieniami.
Za pomocą elastycznego „centymetru” zakrywamy jeden pierścień i określamy długość przyszłego wiązania. W moim przypadku obwód wyniósł 146 cm, do czego dodałam 4 cm na brzeg. W sumie powinieneś otrzymać 4 wiązania o długości półtora metra i szerokości nieco większej niż standardowe - około 3-3,5 cm.
Teraz musimy wyciąć „rdzenie” tych pierścieni - 4 koła z tkaniny, które posłużą jako dyfuzory. Po prostu mierzymy średnicę pierścieni i szukamy w domu jakiejś umywalki lub czegoś o odpowiednich wymiarach. Miałem coś takiego, okazało się, że jest to wieczko odparowujące o średnicy 47 cm, dokładnie je obrysowałem, a przy wycinaniu dodałem 3 cm (czyli zwiększyłem średnicę do 50 cm, tak aby wystarczyło przyszyć wiązanie). Ważne: nie próbuj rysować koła na tkaninie za pomocą kompasu - na próżno zniszczysz materiał.
Kiedy wszystkie części będą gotowe, zaczynamy obrabiać każdy z pierścieni jeden po drugim taśmą. Zagięte krawędzie chwytasz z obu stron szpilkami - nie ma sensu fastrygować nitkami, bo będziemy musieli włożyć rdzenie do wiązania.
Oto co teraz zrobimy: wyjmij 2-3 szpilki, włóż krawędź rdzenia z kilkucentymetrowym marginesem i sfastryguj „na wskroś” białymi nitkami. Kontynuujemy w ten sposób w kółko, aż przetworzymy wszystkie 4 pierścienie ramy.
Gotowe kręgi wyszły bardzo schludnie, prawda? Oto na przykład jak to wyszło u mnie: wszystkie 4 kółka zapinałem zwykłymi spinaczami biurowymi (segregatorami). Dla przejrzystości odwróciłem konstrukcję do góry nogami.
Teraz przywracamy pudełko do „naturalnej pozycji” i przygotowujemy je do strzelania. Instalujemy lampę naprzeciwko ścian bocznych. Jeśli zamierzasz fotografować na stole, lampy można przymocować spinaczami do bielizny wzdłuż krawędzi blatu, ale ponieważ mój stół jest za wąski, muszę to zrobić na podłodze. Aby lampy nie chwiały się od spinaczy do bielizny, przymocowałem do nich skrawki plastikowego parapetu - swoją drogą trzymają się bardzo dobrze!
Pierwsze ujęcie wyszło tak sobie, bo było „białe na białym”.
Ale tutaj jest lepiej: wszystko jest wyraźnie widoczne, aż do napisów na butelkach.
Słoń w podwójnym opakowaniu (celofan + woreczek z organzy) również okazał się całkiem „czytelny”.
Notatka: Dno lightboxa przykleiłem kawałkiem tej samej kartki, ale żeby nie bawić się przy prasowaniu tego kawałka za każdym razem przed zrobieniem zdjęcia, można go zastąpić 50-centymetrowym paskiem papieru whatman i zakryć „dziurki” ” w narożnikach konstrukcji kawałkami tkaniny z zewnątrz.
I jeszcze chwila. Do moich celów - fotografowania przedmiotów rękodzieła i potraw do fotoprzepisów, to światło jest wystarczające. Ale jeśli planujesz sfotografować coś małego (szczegółowego), żarówki LED o mocy 15 W nie wystarczą, będziesz musiał kupić kilka mocniejszych lamp. Powodzenia w filmowaniu!
Postanowiłam zrobić sobie lekką kostkę ze zwykłego siatkowego kosza na zabawki, kupionego kiedyś na AliExpress za śmieszną cenę. Z biegiem czasu zapotrzebowanie na taki „pojemnik” zniknęło, a ja po prostu nie zastanawiałam się, do czego jeszcze go wykorzystać, dopóki nie narodził się pomysł zrobienia własnoręcznie fotopudełka. W przypadku wersji składanej taki kosz stanowi idealną podstawę. Praca jest jednak bardziej żmudna, ale produkt okazuje się schludny, lekki i kompaktowy. I praktycznie nie zajmuje miejsca - można go nawet zwinąć za oparcie kanapy lub wsunąć na „dach” szafy!
Koszt produkcji i komponenty
Całkowity koszt domowej roboty kostki świetlnej nie przekroczył 7 dolarów: kosz kosztował 1,5 dolara, 2 minilampki na spinaczach do bielizny kosztowały 3,0 dolara, a para 15-watowych żarówek LED o mocy początkowej 100 W kosztowała 2,5 dolara.Cóż, stary arkusz perkalu, którego nie masz nic przeciwko wycinaniu, prawdopodobnie można znaleźć w każdej komodzie. Jedyne narzędzia, które się przydadzą, to nić i igła, rozpruwacz do szycia, miękka miarka („centymetr”), duże szpilki i ostre nożyczki krawieckie. A teraz napluj na dłonie i do dzieła!
Wykonanie fotopudełka
Starannie demontujemy naszą konstrukcję - po prostu wyrywamy szwy łączące wszystkie 4 boki kosza. Następnie usuwamy siatkę i otrzymujemy ramy z lekkiego metalu. Jak zauważysz, rusztowania te nagle przybierają okrągły kształt po uwolnieniu z tkanki. Niespodzianka oczywiście, ale całkiem do zaakceptowania - będziemy pracować nie z owalami, ale z pierścieniami.
Za pomocą elastycznego „centymetru” zakrywamy jeden pierścień i określamy długość przyszłego wiązania. W moim przypadku obwód wyniósł 146 cm, do czego dodałam 4 cm na brzeg. W sumie powinieneś otrzymać 4 wiązania o długości półtora metra i szerokości nieco większej niż standardowe - około 3-3,5 cm.
Teraz musimy wyciąć „rdzenie” tych pierścieni - 4 koła z tkaniny, które posłużą jako dyfuzory. Po prostu mierzymy średnicę pierścieni i szukamy w domu jakiejś umywalki lub czegoś o odpowiednich wymiarach. Miałem coś takiego, okazało się, że jest to wieczko odparowujące o średnicy 47 cm, dokładnie je obrysowałem, a przy wycinaniu dodałem 3 cm (czyli zwiększyłem średnicę do 50 cm, tak aby wystarczyło przyszyć wiązanie). Ważne: nie próbuj rysować koła na tkaninie za pomocą kompasu - na próżno zniszczysz materiał.
Kiedy wszystkie części będą gotowe, zaczynamy obrabiać każdy z pierścieni jeden po drugim taśmą. Zagięte krawędzie chwytasz z obu stron szpilkami - nie ma sensu fastrygować nitkami, bo będziemy musieli włożyć rdzenie do wiązania.
Oto co teraz zrobimy: wyjmij 2-3 szpilki, włóż krawędź rdzenia z kilkucentymetrowym marginesem i sfastryguj „na wskroś” białymi nitkami. Kontynuujemy w ten sposób w kółko, aż przetworzymy wszystkie 4 pierścienie ramy.
Gotowe kręgi wyszły bardzo schludnie, prawda? Oto na przykład jak to wyszło u mnie: wszystkie 4 kółka zapinałem zwykłymi spinaczami biurowymi (segregatorami). Dla przejrzystości odwróciłem konstrukcję do góry nogami.
Teraz przywracamy pudełko do „naturalnej pozycji” i przygotowujemy je do strzelania. Instalujemy lampę naprzeciwko ścian bocznych. Jeśli zamierzasz fotografować na stole, lampy można przymocować spinaczami do bielizny wzdłuż krawędzi blatu, ale ponieważ mój stół jest za wąski, muszę to zrobić na podłodze. Aby lampy nie chwiały się od spinaczy do bielizny, przymocowałem do nich skrawki plastikowego parapetu - swoją drogą trzymają się bardzo dobrze!
Pierwsze ujęcie wyszło tak sobie, bo było „białe na białym”.
Ale tutaj jest lepiej: wszystko jest wyraźnie widoczne, aż do napisów na butelkach.
Słoń w podwójnym opakowaniu (celofan + woreczek z organzy) również okazał się całkiem „czytelny”.
Notatka: Dno lightboxa przykleiłem kawałkiem tej samej kartki, ale żeby nie bawić się przy prasowaniu tego kawałka za każdym razem przed zrobieniem zdjęcia, można go zastąpić 50-centymetrowym paskiem papieru whatman i zakryć „dziurki” ” w narożnikach konstrukcji kawałkami tkaniny z zewnątrz.
I jeszcze chwila. Do moich celów - fotografowania przedmiotów rękodzieła i potraw do fotoprzepisów, to światło jest wystarczające. Ale jeśli planujesz sfotografować coś małego (szczegółowego), żarówki LED o mocy 15 W nie wystarczą, będziesz musiał kupić kilka mocniejszych lamp. Powodzenia w filmowaniu!
Podobne klasy mistrzowskie
Szczególnie interesujące
Komentarze (1)